ZDJĘCIA Z WYPRAWY
Data: 22.07 - 04.08.2006r.
Miejsce: Szwecja - Archipelag Sztokholmski - Morze Bałtyckie
Dystans: 350 km
Organizatorzy wyprawy: Lech P. i Marek M.
Zajęcia z nawigacji: Grzegorz R.
Uczestnicy: Adam, Grzegorz, Marcin, Marek Cz., Marek M., Lech, Leszek, Ptaku i Wojtek.
Sponsorzy: Dziękujemy firmie Profi, która zaopatrzyła nas w bardzo dobre zupy.

Nasza kolejna, szkoleniowa wyprawa (nawigacja kajakowa w praktyce) została zorganizowana w ramach akcji "Bałtyk pod wiosłem", której pomysłodawcą i patronem jest Magazyn Kajakowy "Wiosło".

 


Część I.


Część II.


Część III.


Część IV.


Początek wyprawy nie nastrajał nas optymistycznie. Dwukrotna wizyta w warsztacie o mało zakończyłaby się spóźnieniem na prom. Duże podziękowania dla mechaników - złotych rączek.


Przed promem spotkaliśmy sympatycznych kajakarzy z Torunia - wyjadaczy szwedzkich szlaków w okolicach Kiruny.


Pamiątkowe zdjęcie na szwedzkiej ziemi i każdy rusza w swoją stronę.


Pakując kajaki zastanawialiśmy się czy cały nasz ekwipunek damy radę zabrać ze sobą.


Nasza brama na Archipelag.


Rozgrzewka i...


...rozpoczęliśmy morską przygodę. Po pewnym czasie Leszka kajak niebezpiecznie zwiększył zanurzenie.


Okazało się, że podczas transportu rozszczelniła się komora. Szybka naprawa i płyniemy dalej.


Zajęcia z nawigacji z czasem stały się...


...codziennym rytuałem.


W Szwecji znajduje się około 300 labiryntów kamiennych "Trojeborgar". Wzór jednego z nich postanowiliśmy zamieścić na naszej stronie i koszulkach klubowych. Większość labiryntów leży na wyspach wzdłuż wybrzeża, w pobliżu starych, sezonowych rybackich osad. Pierwszy raz tak ułożone kamienie zobaczyliśmy podczas naszej kajakowej wyprawy po Archipelagu Sztokholmski.

Według naszego przewodnika prezentowany wzór ma co najmniej 3000 lat i występuje w większości miejsc w Europie, Azji i Ameryce. Gro z nich leży na wzniesieniach będących starymi miejscami kultu. Używano ich do wiosennych rytuałów organizowanych przez ludzi morza dla zapewnienia dobrych połowów. Wierzono, że ci, którzy przeszli przez labirynt byli chronieni od wszelkich niebezpieczeństw morskich i szczęśliwie wracali do macierzystych portów.

Ufamy, że labirynt, który od tysiącleci otaczał swą magiczną mocą ludzi morza będzie równie łaskawy dla kajakarzy z KiM.


Rytualne przejście przez labirynt.


Jeden z bunkrów w tajnej militarnej strefie, która kilka lat temu została udostępniona szerokiej publiczności.


Mieliśmy okazję zwiedzić bunkier, który wybudowano w latach 90-tych.


Jaką tajemnicę kryje ta zardzewiała kotwica?


Ptaku przeprowadzał codzienną kontrolę psychiczno-fizyczną każdego z uczestników wyprawy.


Przed skokiem na otwarte morze. Celem była...


...latarnia Tjarven.


Przez cały czas naszego pobytu w Archipelagu ryby ignorowały nasze haczyki.


Niektórzy regularnie prowadzili notatki z podróży.


Szwedzka baza łodzi podwodny. Trudno uwierzyć, że pod tymi wyspami są ukryte bazy marynarki wojennej.


Wyciąganie załadowanego poliestrowego kajaka morskiego na skalisty brzeg wymaga sporej wprawy.


Pole bawełniczki.


Grzegorz przygotowuje nam kolejne nawigacyjne zagadki.


Mistrz i uczniowie. Lech prowadził codzienne warsztaty kulinarne przybliżając nam sztukę przyrządzania potraw na woku.

Ćwiczenia praktyczne...


...zakończone. Serdecznie polecamy takie jedzenie podczas wypraw kajakowych.


Między nami mięsożercami.


Czaczkin z dużym ukontentowaniem oddawał się kąpielom w podgrzanych słońcem basenach.


Spotkanie szwedzko...


...polskie.


Każdy robił to co lubił.


Wyspa szkieletów część I.


Część II.


Na wyspach Archipelagu węże są u siebie, podobnie jak kleszcze. Jednak nie należy popadać w panikę. Węże można ominąć, a kleszcze usuwa się ogólnodostępnymi w szwedzkich aptekach urządzeniami.


Podziękowania dla firmy Profi, która dostarczyła swoje zupk. Znakomicie sprawdziły się podczas naszej wyprawy.


W drugiej części spływu kierunek płynięcia wyznaczał Lech.


Dopłynęliśmy do Ravsnas - to już koniec naszego kajakowania.


Sprzęt gotowy do powrotu do Polski.


Podziwialiśmy kajak, który zbudował Lech.


Podczas pożegnania wzajemnie sobie obiecaliśmy, że niebawem wrócimy na Archipelag. Duże podziękowania za organizację wyprawy należą się Lechowi Papszunowi i Markowi Mazurowi.

zamknij okno, żeby powrócić do strony głównej KAZIK i MY