Nasza kolejna, szkoleniowa wyprawa (nawigacja kajakowa w praktyce)
została zorganizowana w ramach akcji "Bałtyk pod wiosłem",
której pomysłodawcą i patronem jest Magazyn Kajakowy "Wiosło".
| 
Część I.
|
| 
Część II.
|
| 
Część III.
|
| 
Część IV.
|
| 
Początek wyprawy nie nastrajał nas
optymistycznie. Dwukrotna wizyta w warsztacie o mało zakończyłaby
się spóźnieniem na prom. Duże podziękowania dla mechaników
- złotych rączek.
|

Przed promem spotkaliśmy sympatycznych kajakarzy z Torunia
- wyjadaczy szwedzkich szlaków w okolicach Kiruny.
|

Pamiątkowe zdjęcie na szwedzkiej ziemi
i każdy rusza w swoją stronę.
|

Pakując kajaki zastanawialiśmy się czy cały nasz ekwipunek
damy radę zabrać ze sobą.
|

Nasza brama na Archipelag.
|

Rozgrzewka i...
|

...rozpoczęliśmy morską przygodę.
Po pewnym czasie Leszka kajak niebezpiecznie zwiększył zanurzenie.
|

Okazało się, że podczas transportu rozszczelniła się komora.
Szybka naprawa i płyniemy dalej.
|
| 
|
| 
Zajęcia z nawigacji z czasem
stały się...
|
| 
...codziennym rytuałem.
|

|
|
|
| 
W Szwecji znajduje się około
300 labiryntów kamiennych "Trojeborgar". Wzór
jednego z nich postanowiliśmy zamieścić na naszej stronie
i koszulkach klubowych. Większość labiryntów leży na wyspach
wzdłuż wybrzeża, w pobliżu starych, sezonowych rybackich
osad. Pierwszy raz tak ułożone kamienie zobaczyliśmy podczas
naszej kajakowej wyprawy po Archipelagu Sztokholmski.
Według naszego przewodnika
prezentowany wzór ma co najmniej 3000 lat i występuje w
większości miejsc w Europie, Azji i Ameryce. Gro z nich
leży na wzniesieniach będących starymi miejscami kultu.
Używano ich do wiosennych rytuałów organizowanych przez
ludzi morza dla zapewnienia dobrych połowów. Wierzono, że
ci, którzy przeszli przez labirynt byli chronieni od wszelkich
niebezpieczeństw morskich i szczęśliwie wracali do macierzystych
portów.
Ufamy, że labirynt, który
od tysiącleci otaczał swą magiczną mocą ludzi morza będzie
równie łaskawy dla kajakarzy z KiM. |

Rytualne przejście przez labirynt.
|

|

|

|

Jeden z bunkrów w tajnej militarnej strefie, która kilka
lat temu została udostępniona szerokiej publiczności.
|

Mieliśmy okazję zwiedzić bunkier, który wybudowano w latach
90-tych.
|

|

|

|

|

|
 |

|

|

|

|

|
|

|

|

|

|

|

|

|

|

|
|

|
 |

|
|

|

|

|

Jaką tajemnicę kryje ta zardzewiała
kotwica?
|

Ptaku przeprowadzał codzienną
kontrolę psychiczno-fizyczną każdego z uczestników wyprawy.
|

|

|

Przed skokiem na otwarte morze.
Celem była...
|

...latarnia Tjarven.
|

|

|

|

|

|

|
 |

|

|

|

Przez cały czas naszego pobytu
w Archipelagu ryby ignorowały nasze haczyki.
|

|

|

|

|

Niektórzy regularnie prowadzili
notatki z podróży.
|

|

Szwedzka baza łodzi podwodny. Trudno uwierzyć, że pod tymi
wyspami są ukryte bazy marynarki wojennej.
|

|

Wyciąganie załadowanego poliestrowego
kajaka morskiego na skalisty brzeg wymaga sporej wprawy.
|

|

|

Pole bawełniczki.
|

Grzegorz przygotowuje nam kolejne
nawigacyjne zagadki.
|

Mistrz i uczniowie. Lech
prowadził codzienne warsztaty kulinarne przybliżając nam
sztukę przyrządzania potraw na woku.
|
|
Ćwiczenia praktyczne... |

...zakończone. Serdecznie
polecamy takie jedzenie podczas wypraw kajakowych.
|

|

|

|

|

Między nami mięsożercami.
|
 |
 |
 |

Czaczkin z dużym ukontentowaniem oddawał się kąpielom w
podgrzanych słońcem basenach.
|
 |
 |
 |

Spotkanie szwedzko...
|

...polskie.
|

Każdy robił to co lubił.
|
 |
 |
 |
 |

Wyspa szkieletów część I.
|

Część II.
|
 |
 |
 |

Na wyspach Archipelagu węże
są u siebie, podobnie jak kleszcze. Jednak nie należy popadać
w panikę. Węże można ominąć, a kleszcze usuwa się ogólnodostępnymi
w szwedzkich aptekach urządzeniami.
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |

Podziękowania dla firmy Profi, która
dostarczyła swoje zupk. Znakomicie sprawdziły się podczas
naszej wyprawy.
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |

W drugiej części spływu kierunek
płynięcia wyznaczał Lech.
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |

Dopłynęliśmy do Ravsnas -
to już koniec naszego kajakowania.
|

Sprzęt gotowy do powrotu do Polski.
|

Podziwialiśmy kajak, który zbudował Lech.
|

Podczas pożegnania wzajemnie sobie obiecaliśmy, że niebawem
wrócimy na Archipelag. Duże podziękowania za organizację
wyprawy należą się Lechowi Papszunowi i Markowi Mazurowi.
|