| Jeziorka
26.03.2006 r.
No i naprawdę przyjechał.
Zjawił się punktualnie na starcie, tylko Marcin z Krzyśkiem guzdrali się
jeszcze w Warszawie.
Na wstępie wytłumaczyłem się, że nie popłyniemy górną Jeziorką, gdyż zbiorniki
wodne są jeszcze zmrożone, a na przeciąganie kajaków po błocie jakoś nie
mam ochoty.
W tej sytuacji zaproponowałem mu spływ Jeziorką z Lesznowoli koło Grójca
do Bogatek. Po drodze na start mieliśmy okazję przetestować, jak to się
jedzie w ciurku do giełdy samochodowej w Słomczynie.
W tym czasie nasi dwaj koledzy rozpoczęli inwentaryzację miejscowości
o nazwie Lesznowola, leżących w pobliżu Piaseczna. Nie powiem, zajęło
im to trochę czasu.
No, ale w końcu wystartowaliśmy i to dosyć żwawo, bo wszechobecna wilgoć
i zimno nie nastrajały do kontemplacji, tak jak ciepełko i słońce dzień
wcześniej na Wildze.
Po rozgrzewce na odcinku do Gościeńczyc, zaczęły się przeszkody. Tutaj
zaskoczył mnie atakując skutecznie zwałki, w tym swoim kanciastym góralu
marki Eskimo.
Gdy dopływaliśmy do zastawki w Zawodnem i ktoś tam wspomniał o przenoszeniu
kajaków, gorąco zaprotestował. Kiedy zaś przymierzałem się do wciśnięcia
kajaka w tę 30 cm szparę pod zastawką i usłyszałem >To co, ja Ci podsunę
dzióbek (kajaka) a Ty mnie<, coś mi tutaj przestało pasować. No, bo
niby instruktor od wszelakich form kajakarstwa formalnie sklasyfikowanego,
ale wydawało mi się, że techniki zwałkowe są mu obce. Widząc jak sprawnie
pokonał tę przeszkodę, coś mi przestało pasować w tym obrazie.
A kiedy zaś na którejś z większych kłód przymierzył się do przerzutki
kajaka, a później wykazał się znajomością okolic rzeki Jeziorki, trzeba
było koniecznie podpytać, skąd to wszystko?
Okazało się, że w czasach, kiedy Kazik był jednym z czołowych kajakarzy
KTK Polkolor, zaprosił go na taką fajną rzekę, na którą Wiesław Wieczorek
woził ekipę na treningi.
W tym momencie stało się dla mnie jasne - *J ma praktykę zwałkową.
Letman
|
|