W tej Jeziorce naprawdę coś jest.

Wystarczyło, że napisałem na stronie, że na Jeziorce znika nawet agresja, w następnym tygodniu ilość kajakarzy obecnych na Jeziorce uległa potrojeniu. I to żadnych lewusów, sami twardziele, gotowi eksplorować rzekę od 4 kilometra od źródeł.

Już nie wiem do końca, na ile jest to moda, tak jak to kiedyś jeździło się do wód, że teraz jeździ się na wody górnej Jeziorki - no ale w końcu woda 1 klasy czystości, zasobna w pstrągi, na dodatek wzięta pod ochronę Fundacji Ochrony Rzeki Jeziorki, wywodzącej się z poprzedniej ekipy rządzącej ?

Determinacji i siły tych ludzi jestem zdecydowanie pewien. Fundacja Szansa nie ma żadnych szans na rozszerzenie swej działalności na zachód od drogi E7.
Nie będzie wyścigu, który zaobserwowaliśmy tydzień temu w gminie Promna. Wyścigu pomiędzy bobrami podgryzającymi systematycznie nadbrzeżne drzewa i społecznikami (a być może nawet administracją gminną), kto pierwszy zetnie nadbrzeżne drzewa. Pierwszych rozumiem, bo to odruchy naturalne, natomiast drudzy dali się omamić perspektywie zalewu pieniędzy unijnych na uruchomienie szlaku kajakowego, zaopatrzonego latem w niewystarczającą ilość wody ( zobacz ) .

Wracając do soboty 1 kwietnia, spotkaliśmy się w 12 osób w miejscowości Wilczoruda, aby wykorzystać wiosenny przybór wody do przeprowadzenia eksploracji, niedostępnej przez dużą część roku, górnej Jeziorki.
Na progu dawnej zastawki stawu, przywitała nas widoczna kaskada, dająca podstawy do prognozowania udanej wycieczki.
W krzakach pierwszego, wąskiego odcinka napotkaliśmy pierwsze zwałkowe przeszkody: kłody i mostki. Na razie wszystko dało się przepłynąć z marszu. Pamiętając przykład naszego guru sprzed tygodnia, nie oszczędzałem się i przeciskałem się przez szczeliny pod kłodami, nawet tymi o kilkunastocentymetrowej szerokości. Chłodzący efekt poczułem na plecach już po godzinie.
Grupa zebrała się razem dopiero przed zalodzoną częścią stawu należącego do dawnego folwarku Osieczek. Od połowy stawu przeciąganie kajaków brzegiem i obserwowanie dwóch osobników z rodziny H5N1 spacerujących po lodzie.
Na końcu stawu ciekawe odprowadzenie wody poprzez rodzaj studni do poziomego kanału.
Niżej, w rejonie rezerwatu Jeziora-Olszyny rzeka płynie już ostrymi meandrami z dużą ilością krzaków i zwalonych kłód, utrudniających płynięcie. Tutaj zachodzi potrzeba pracy grupowej przy pokonywaniu przeszkód. Grupa KiM robi to niemal automatycznie, pierwszy podstawia kajak, wciąganie ostatniego, itd., ale osiągi czasowe nie są imponujące. Płyniemy w tempie 2 km na godzinę.
Niektórzy, poumawiani na popołudniowe imprezy czują, że nie mają już szans zdążyć na czas.
Od mostu w Jeziorach łapiemy trochę oddechu. Po drodze mijamy stawy hodowlane i zastawkę, poniżej której rzeka dzieli się na 3 koryta. Nasz trójka wybiera nienajlepiej i płyciznami docieramy do młyna w Przęsławicach. Poniżej rzeka wygodna, dość szeroka, ale ja pamiętam, że prawdziwe trudności będą pod koniec dzisiejszego odcinka. Zespól nabiera tempa, w pewnym momencie Jeziorka płynie kanałem w nasypie położonym ze 2 metry ponad okolicznymi stawami w Koceranach. Jaz i zbliżamy się do rezerwatu Łęgacz nad Jeziorką. Tutaj to dopiero zabawa. Ekipa lekko zmęczona, a zaczynają się dopiero klasyczne zwałki. Z początku pojedyncze, a później to już całe sekwencje, po kilka na odcinku 100, czy 200 metrów. Nie wszyscy są już w stanie wspinać się na nie. Niektórzy pasują i omijają przeszkody brzegiem. Najtwardsi, w tym dwie Habaziowe dziewczyny, nie wysiadają z kajaków. Spływ zaczyna mi przypominać nasze zwałkowe wyprawy na Pomorze. Marcin wręcz >pieje z zachwytu< nad urodą i skalą trudności tego odcinka rzeki. Ocenia ją na 4 w skali KiM i dziękuje za dzisiejszy wybór.
Ja oceniam, że skala trudności zwiększyła się w czasie mojej kilkuletniej nieobecności na tym szlaku.
Po 7 godzinach docieramy do mety, czyli zbiornika w Głuchowie. Piotrowy GPS zweryfikował długość tego odcinka na 18.2 km. Dotychczasowe pomiary mówiły o długości 16 km.
Czuję dzisiejszy odcinek w kościach. Ciekawe, ilu z nas zjawi się na miejscu zbiórki niedzielnego spływu w Głownie ?

Letman