Mo³tawa
11.02.2007r.

Mro¼na poprawka na Mo³tawie

Zesz³otygodniowa relacja zdjêciowa z p³ywania na ¶niegowej wodzie po Mo³tawie wywo³a³a umiarkowany odzew na stronce dyskusyjnej, choæ ze strony normalnych (rivercrossowych, paddlecrossowych, kayakcrossowych, czy zwa³kowych – Krzysiulku, poczuj siê pionierem i zdecyduj jak to ma byæ nazywane) kajakarzy pad³y bardzo mi³e s³owa.
Zdecydowanie bardziej ¿ywio³owo zareagowali normalni kajakarze warszawscy. Od razu rozdzwoni³y siê telefony, aby za tydzieñ zorganizowaæ poprawkê na Mo³tawie.
Wojtek (Partyzant), który w³a¶nie zrezygnowa³ z kariery nauczyciela akademickiego ¿eby zajêcia ze studentami nie przeszkadza³y mu w weekendowych wyjazdach kajakowych, by³ gotów p³yn±æ w ka¿dym terminie.
Fido, który tydzieñ wcze¶niej wola³ odgrywaæ Drakulê (link) zauwa¿y³, ¿e co¶ mu przesz³o ko³o nosa i natychmiast zacz±³ nalegaæ na zorganizowanie powtórki. To samo by³o z Ciachem. Tylko Leszek ju¿ tydzieñ wcze¶niej zdecydowa³, ¿e raz wystarczy i zapowiedzia³, ¿e w niedzielê bêdzie gra³ w siatkówkê w Powsinie.

Prognozy meteorologiczne na niedzielê 11 lutego by³y nienajgorsze – rano mia³o byæ -5oC, za¶ po po³udniu mia³o siê ociepliæ do -2oC.
W niedzielê rano zaniepokoi³o mnie -14oC na moim przyokiennym termometrze. Ociepli siê, pomy¶la³em.
Termometr samochodowy jednak uparcie utrzymywa³ siê na poziomie minus 14-15oC.
By³o oczywiste, ¿e zbiornik w G±sewie bêdzie zamarzniêty i czeka nas przeci±ganie kajaków przez okoliczne pagórki.
Kontrola poziomu wody w rzece przeprowadzona z mostu ko³o miejscowo¶ci Cie¶le, wykaza³a, ¿e woda jest ni¿sza ni¿ przed tygodniem, choæ ci±gle dosyæ wysoka.
Zdecydowali¶my te¿, ¿e na wszelki wypadek, zostawimy tutaj jeden z samochodów.
Start zaplanowali¶my z tego samego mostu w Bodzanowie, samochód zostawili¶my na tym samym zaprzyja¼nionym podwórku Przewodnicz±cego Stowarzyszenia „Twoja Gmina”. Jeden warunek – samochód musimy odebraæ przed godzin± 17-t±, bo Pani idzie na zebranie lokalnej spo³eczno¶ci. Tak, tak, Bodzanów wyró¿nia siê aktywno¶ci±, mo¿ecie to sprawdziæ na internetowej stronie gminy.

Ju¿ po spojrzeniu na rzekê stwierdzili¶my, ¿e bêdzie inaczej. Przybrze¿na czê¶æ rzeki by³a zalodzona, i czêsto mieli¶my problemy ze zmieszczeniem wios³a obok kajaka. Ale wody by³o, na tym odcinku tylko 10-15 cm mniej ni¿ przed tygodniem.
Fido z Ciachem byli zachwyceni wyra¼nym spadkiem rzeki, z licznymi pro¿kami i meandrami. No i ta sceneria. Za¶nie¿one brzegi nad pasami lodu i piêknie przystrojone drzewa, pod¶wietlone przez s³oñce, a¿ namawia³y do wyciagniêcia aparatu fotograficznego.
Mimo utrzymuj±cego siê wysokiego mrozu, w kajaku by³o cieplej ni¿ przy temperaturze lekko poni¿ej zera. Stopy nie marz³y. Górna czê¶æ cia³a siê nie poci³a. Niezbêdne by³y tylko piankowe jednopalczaste rêkawiczki.
Od czasu do czasy nastêpowa³o wyhamowanie na przedpolach zwa³ek, gdzie trzeba by³o przebijaæ siê przez zalegaj±cy lód. Niekiedy zmuszeni byli¶my do pokonywania zwa³ek od strony brzegu tzw. kad³ubkiem. Czasami dawa³o siê wjechaæ na zwa³kê po kajaku kolegi.
Nasza idylliczna podró¿ trwa³a do momentu, kiedy dogonili¶my faceta id±cego brzegiem i dziwnie pohukuj±cego. Okaza³ siê byæ my¶liwym, który wywo³ywa³ ptactwo swoim kolegom ukrytym na drugim brzegu. Poprosi³ nas tylko o odczekanie kilkunastu minut, by jego koledzy nie potraktowali nas ¶rutem.
Po nastêpnych kilkuset metrach dotarli¶my do jazu, gdzie tydzieñ wcze¶niej szala³ Marcin. Jaz by³ od strony dna i po bokach zalodzony, a poni¿ej progu wrêcz utworzy³a siê bariera lodowa i znowu musieli¶my siê przebijaæ. Totalna zmiana warunków w ci±gu tygodnia. Gdzie podzia³ siê ten bystry nurt?
Jako ¿e nieszczê¶cia chodz± parami, po nastêpnych kilkuset metrach rzeka stanê³a.
Przeprawili¶my siê po mostku na wschodni brzeg rzeki i pó³torakilometrowe ci±ganie kajaka po nadbrze¿nych wzgórzach. Muszê powiedzieæ, ¿e Ciacho to ma zdrowie. Ci±gn±³ najszybciej, a jak by³o trzeba to i za starszego pana.
Ciep³y posi³ek przy zastawce w G±sewie (zupa w termosie zda³a egzamin) i rozczarowanie. Woda s³abo ciecze i pierwszy przemia³ hamuje kajaki. Tydzieñ wcze¶niej to nawet nie zauwa¿yli¶my jakiego¶ tam przemia³u. Woda nios³a szybko i jedno, co zapamiêta³em, to podwójny zakrêt na odcinku o du¿ym, górskim spadku, z nurtem wpadaj±cym na krzaki z poprzecznym dr±giem. Pod dyktando Marcina uda³o mi siê wtedy nie wywróciæ.
W tê niedzielê by³o mniej ciekawie, bo o te kilkana¶cie stopni ch³odniej.
Na szczê¶cie wody by³o mniej o jakie¶ 40 centymetrów i wspomniany odcinek pokonali¶my bez wiêkszych emocji.
Nastêpnie znowu bystry odcinek, kilka pni w nurcie i po czterech godzinach dotarli¶my do mostu ko³o wsi Cie¶le.
Okaza³o siê, ¿e jest stosunkowo wcze¶nie, bo godzina 14.20. Proponujê, ¿e z Wojtkiem zabierzemy drugi samochód z Bodzanowa i bêdziemy czekali na ch³opaków przy serii zwa³ek, przed mostem w Kêpie Polskiej.
W samochodzie stwierdzamy, ¿e zrobi³ siê upa³. Temperatura podskoczy³a w miêdzyczasie a¿ do -9oC.
Pani w Bodzanowie przemi³a, opowiedzia³a nam o Bodzanowie i Mo³tawie, o której jej córka pisa³a pracê maturaln±. Poinformowa³a nas, ¿e w maju zdarza siê na Mo³tawie fala niemal powodziowa.
My obiecali¶my zamie¶ciæ link do naszych relacji na internetowej stronie gminy, no i podzieliæ siê naszymi zbiorami fotografii z Mo³tawy.
Pêdzimy po ch³opaków, a tam jak okiem siêgn±æ stabilny lód na rzece, siêgaj±cy daleko za zwa³ki.
Po pó³godzinnym oczekiwaniu, oczom naszym ukaza³y siê trzy k³usaki ci±gn±ce po pobliskiej drodze kajaki na paskach do baga¿ników dachowych. Nie dziwili¶my siê wysokiemu tempu podró¿owania. Znowu zrobi³o siê rze¶ko. Okaza³o siê, ¿e ostatnie kilkaset metrów rzeki by³o kompletnie zalodzone. Jeszcze tylko zdjêcie pod dêbem, pod którym tydzieñ wcze¶niej uwiecznili¶my eksploratorów w wiosennej scenerii i do domu.
Po drodze dominowa³ zachwyt nad urokami rzeki i udanym weekendem.
W poniedzia³ek, koledzy z pracy dopytywali tylko, gdzie siê tak opalili¶my?
Jedynie nie dotar³y do mnie relacje, jak uda³a siê Leszkowi niedzielna siatkówka?

Letman