Jak chronić ręce podczas zimowego kajakowania?

Można odpowiedzieć, że co kajakarz to metoda. Ja podobnie jak Wojtek często pływam w zwykłych bawełnianych rękawiczkach roboczych, które mają na wnętrzu dłoni naniesione gumowe kropki. W nich rozpoczynałem swoje zimowe kajakowanie. Zaletą ich jest to, że nie ślizgają się na drążku wiosła. Natomiast gdy dłoń ma bezpośredni kontakt z wodą zachowują się jak gąbka. Można sobie z tym problemem poradzić na dwa sposoby. Tak wiosłować, aby minimalizować ochlapywanie się wodą - wbrew pozorom jest to możliwe. Drugim sposobem jest wymiana przemoczonych rękawiczek na suche. Biorąc pod uwagę koszt pary ok. 1 - 2 zł każdy kajakarz może nabyć kilka par i stosować je wymiennie. Nawet jeśli nie będziecie ich używać podczas zimowego wiosłowania to warto je mieć w worku i używać ich podczas postojów.
Bawełniane rękawiczki, moim zdaniem, mają jeszcze jedną zaletę. Nadają się do zwałkowego pływania. Wtedy gdy zależy nam na ochronie rąk nie przed wodą a przed urazami mechanicznymi spowodowanymi przedzieraniem się przez kolejne zwałki. Jeśli zależy nam na lepszej ochronie dłoni można zainwestować w neoprenowe rękawiczki Hiko Amara.
Kazik i Marek pozytywnie wypowiadają się o łapawicach neoprenowych, w których pływają zimą. Zaletą ich jest to, że chronią wierzch dłoni równocześnie pozwalając na bezpośredni kontakt z wiosłem.

Znamy kajakarzy, którzy zakładają cienkie polarowe rękawiczki a następnie duże gumowe rękawice. Jednak po pewnym czasie i tak dłoń jest mokra - tym razem od potu. Podczas jednego z naszych zimowych wypadów na rzeki koleżanka założyła zbyt ciasne gumowe rękawiczki i dłonie prawie natychmiast zaczęły jej marznąć z powodu utrudnionego krążenia krwi. Jeśli ktoś się zdecyduje na ten wariant ochrony rąk, to warto zadbać o naprawdę luźne gumowe rękawiczki.

przykłady